Wszem i wobec oświadczam. Wszystkich tych, którzy zarzucą pułkownikowi Kuklińskiemu materialne motywacje współpracy z Amerykanami, a nie przedstawią na takie twierdzenie żadnego dowodu pozwalam sobie nazwać czerwonymi świniami. Ci durnie powtarzający kłamliwe tezy Urbana do dzisiaj nie przedstawili choćby cienia dowodu na, to, że Kukliński współpracował z CIA w zamain za kasę. Nie przedstawili bo go nie ma. Gdyby takowy dowód istniał już dawno ujrzałby światło dzienne.
Mimo, żem człowiek z natury spokojny i inwektywy wszelakie rzucam rzadko i przemyśliwszy wcześniej, to w tym wypadku nigdy nie zawaham się nazwać po imieniu tych, którzy szkalują pamięc wielkiego człowieka, który ryzykując życie swoje i swoich najbliższych codziennie przez 9 lat ocalił świat przed wojną nuklearną. Tego, który w dużej mierze przyczynił się do upadku ZSRR i procesów jakie zaszły po 1989 roku.




Przecież w przypadku Kuklińskiego nie chodziło o żaden stan wojenny, tylko o ujawnienie amerykanom planów ataku Układu Warszawskiego na NATO, z użyciem broni jądrowej, w wyniku którego miało zginąć dwa razy więcej Polaków niż w czasie II wojny światowej.
Planu, którego istnieniu do dziś zaprzeczają czerwone generalskie świnie z polskimi i radzieckimi "paszportami"
Pozdrawiam
Krzysztof Rogalski
PS. Jeśłi pragnienie uratowania kilkunastu milionów rodaków nie jest nawyższym stopniem patriotyzmu to nie wiem co jest. Tu punctum kładę.